TOWARZYSTWO POLSKO-JAPOŃSKIE, ODDZIAŁ WIELKOPOLSKI
ポーランド日本協会ヴィエルコポルスキ支部
Strona główna O Towarzystwie Współpraca Japonia Imprezy Archiwum imprez Oferta Dydaktyka
Artykuły
Galeria

Data publikacji: 1996

„Wędrująca dusza” - tajemnice Zen
Sławomir Hejnowicz1)
Towarzystwo Polsko-Japońskie, Oddział Wielkopolski1)


Artykuł opisuję Zen – jeden z nurtów buddyzmu.

„Dla współczesnego ucha słowo dusza może brzmieć trochę dziwnie. Jednak dusza jest właśnie tym, co nie dopuszcza pytani o gdzie, kiedy i dlaczego człowieka. W swej istocie nie ma ona nic wspólnego z jakimś konkretnym momentem zwykłego ludzkiego życia, jak powiedzmy data i miejsce urodzenia czy też wykonywany zawód. Ona wędruje przez czas droga losu w tchnieniu wieczności.” (...) [1]

Keiji Nishitani
emerytowany profesor zwyczajny
Wydziału Filozofii Uniwersytetu w Kioto


Kim tak naprawdę jesteśmy? Nieumiejętność odpowiedzi na tak postawi one pytanie według doktryny buddystów jest skutkiem wszelkiego cierpienia i nieszczęścia, jakie w życiu spotyka człowieka. Nasza świadomość jest przesłonięta przeświadczeniem, że istniejemy jako różne od otaczającej rzeczywistości jednostki. Powstały w ten sposób egocentryzm „buduje” w naszych umysłach zagrożenie i strach. Stajemy się konfliktowi; na początku sąsiad, następnie inni ludzie, społeczeństwa, aż wreszcie wchodzimy w konflikt z naszym otoczeniem, środowiskiem. Pomocy w takich stanach możemy szukać w treningu Zen. Jego zadaniem jest przekroczenie egocentrycznego doznania siebie i wszechświata jako dwóch odrębnych jednostek bytów. Jeżeli to uda się człowiekowi możemy powiedzieć, że urzeczywistnił on swoja Prawdziwa Naturę, osiągnął stan umysłu Buddy, przebudzenie, czy wreszcie oświecenie. Wyznawca Zen swoim trybem życia przyczynia się do większej harmonii i zrozumienia w świecie. Czym więc jest Zen? Tytuł mówi o wędrówce duszy i tajemnicy Zen. Nie chcemy tutaj niczego udowadniać. Chcemy udać się w podróż w światło nieba, które dotyka ziemi i innych rzeczy, które się na niej znajdują, ale samo nie jest dotykanym. Budda Siakjamuni był Hindusem. Jednak trudno tak naprawdę odpowiedzieć, gdzie narodził się Zen (Indie, Chiny, Japonia). Bezspornym jednak będzie stwierdzenie, że wszystkie kultury, które kultywują Buddyzm wzbogaciły go o swoje wartości narodowe. W ten oto sposób Buddyzm stal się religia uniwersalną. Jest tam, gdzie są ludzie, którzy go czcza i żyją w myśl jego zasad.

Zen dla większości ludzi w naszym kraju jest tylko terminem, słowem podobnym do jogi, tai-chi czy karate. Czy utożsamianie ich jako podobieństw, aż wreszcie łączenie jak bukietu mieszanych kwiatów jest mądrym postępowaniem? Należy zwrócić uwagę na filozoficzne aspekty i nie poświęcać im więcej czasu niż na Zen. W takim układzie joga i tai-chi dobrze łączą się z Zazen i umacniają je.

Człowiek jest istota myślącą. W naszych mózgach pojawiają się przeróżne myśli - dobre i złe. Czasami także rozróżniamy dobro i zło; pojawiają się gniewne, pełne urazu myśli, myśli pożądliwe i zawistne. W naszych mózgach tworzą się „niezdrowe myśli”, opinie, które raz sformułowane nie są już do odwrócenia. Jaka ta myśl by nie była musimy jej bronić i stajemy do konfliktów.

Każdy człowiek dąży do doskonałości i każdy odbiera ją na swój sposób. Taka doskonałością może być oświecenie. Jednak nie wystarczy o nim czytać. Sama ta czynność do niczego nas nie zaprowadzi. Musimy włączyć się w proces „twórczy”. Trzeba pozbyć się przekonania, że jesteśmy oświeceni. Wtedy dopiero będziemy mogli swobodnie poruszać się miedzy niebem a ziemią.

Po kilku powyższych stwierdzeniach powinniśmy zastanowić się, czy możemy praktykować Zen? Czy będzie to zgodne z naszą wiarą - katolicyzmem, judaizmem. Musimy zastanowić się kim byliśmy przed np. katolikami. Jeśli już do tego dojdziemy nasz katolicyzm nie będzie najważniejszy. Praktyki Zen oznaczają przekraczanie swojego ja - zapominanie o owym ja. Wtedy nie jest się ani dobrym katolikiem, ani dobrym buddysta. Jest się... Czym?!?

Każdą religię charakteryzują, a na pewno są jej niezaprzeczalną częścią pieśni. Także Buddyzm posiada ich wiele. Zwróćmy uwagę na dwie. Pierwsza to „Serce doskonalej madrosci.”

„Bodhisattwa Współczucia
w głębi mądrości pradżni
ujrzał pustkę wszystkich pięciu skandh
i odrzucił więzy
powodujące jego cierpienie.
Wiedz zatem:
Tutaj forma jest tylko pustką, pustka jest tylko formą.
Forma nie jest różna od pustki,
pustka nie jest różna od formy.
Uczucia, myśli, wola
i świadomość sama
są również takie.
Tutaj dharmy są puste,
wszystkie są pierwotną pustką.
Żadna nie rodzi się, ani nie umiera,
nie są skalane ani czyste,
nie zwiększają się, ani nie nikną.
Stad w pustce nie ma formy,
uczuć, myśli czy woli,
ani też świadomości.”(...) [2]

Jest ona śpiewana codziennie w klasztorach i ośrodkach buddyjskich. Ma na celu przekonanie umysłu, który jest pogrążony w ułudzie. Jest kwintesencją mądrości Buddy, skondensowaniem wygłaszanych przez 22 lata przez Proroka Sutr. Tytułowa „mądrość doskonała” jest tutaj mądrością transcendentalna, drogą wiodącą do nauki Buddy i sprzyjająca jej urzeczywistnieniu. Budda przemawia do Sariputry, swojego głównego ucznia. Przypomina, że nasza osobowość jest wytworem pięciu „skupisk” - formy, uczuć, postrzegania, woli i świadomości. Następnie odsłania naturę osiemnastu sfer zmysłów. Składają się one z sześciu organów zmysłów, odpowiadających im sześciu rodzajów danych zmysłowych i sześciu aktów odczuwania zmysłowego.

Druga pieśń to „Strofy wiary w umysł.”

„Ta Wielka Droga wcale nie jest trudna
dla ludzi wolnych od swych upodobani.
Kiedy znikają miłość i nienawiść,
Droga jest jasna, nic nie jest ukryte,
lecz najdrobniejsze nawet rozróżnienie
ziemie i niebo oddzieli od siebie.
Ciągle wpadanie w swe „lubię” – „nie lubię”
jest chorobliwym nałogiem umysłu.
Niedostrzeganie głębi prawdy Drogi
wrodzony spokój zakłóca i burzy.
Droga jest pełna jak bezmiar przestrzeni,
gdzie nie ma braku i nie ma nadmiaru.
Gdy wybieramy albo odrzucamy,
zapominamy o tej prostej prawdzie.”(...) [3]

Jej autorem jest trzeci patriarcha Seng Tsan. Trudno o autorze powiedzieć cokolwiek. Pewne jest tylko to, ęe żył w VI wieku n.e. Przemierzał Chiny jako wędrowny mnich. Pieśń ta jest uważana za pierwszy dokument chińskiego Zen. Tekst ten jest podziwiany i często cytowany. Stał się podstawą kilku Koanów. Oryginał składa się z 584 znaków; każdy ze 146 nierymowanych wersów stanowią 4 znaki. Taki układ nadaje zwięzłość stylu Zen. Początkowy znak hsin oznacza wiarę lub ufność. Wiara jest przeświadczeniem, które wyrasta z intuicyjnej świadomości, że wszystkie istnienia stanowią jedność. Drugi znak hsin - umysł - oznacza podłoże wszelkich zjawisk, to co WIE i jest wrodzone każdemu z NAS.

Ile to razy w życiu prosiliśmy Boga o cokolwiek. Błagaliśmy: Panie spraw, że..., a my... W Zen nie praktykuje się modlitwy błagalnej. Taki rodzaj modlenia się bardzo łatwo może przekształcić się w egoistyczne targowanie. Takie postępowanie powiększa poczucie naszego „ja”. Jednocześnie wzmacnia się zależność od zewnętrznej siły. Zanika poleganie na własnych wysiłkach. Stajemy się zależni od sił zewnętrznych. Nie potrafimy nic przedsięwziąć sami. Zanika nasza siła, stajemy się słabi. Oczywiście pomoc w niektórych przypadkach jest potrzebna, ale im ona trwa za długo jej skutek jest odwrotny od zamierzonego. Stajemy się słabsi. Najlepszym lekarstwem jest własny wysiłek. Pewien mistrz Zen powiedział: „Myśleć o dobru i złu, to być w niebie i piekle.” Prawdziwy człowiek musi rozróżniać owo dobro i zło. W Zen najważniejsze jest przytomne i wrażliwe reagowanie. Rozwijanie powyższych cech to główne zasady i cele treningu Zen.

Przedstawiliśmy tylko kilka problemów związanych z Zen. Spoglądam na drzeworyt ukiyoe przedstawiająca karpia, w Japonii symbol święta chłopców - koinobori, łopoczącego nad domem na wietrze. W starożytnych Chinach bardzo popularna była legenda o tej rybie. Uporczywie zmagał się z prądem i próbował dostać na szczyt wodospadu. Po wielu próbach udaje mu się osiągnąć cel i staje się smokiem. Posiada wigor, wytrwałość i odwagę, zalety które pomagają osiągnąć oświecenie. Wodospad jest codziennym życiem, życiem które wyzwala w nas chęć walki, pójścia naprzód i osiągnięcia celu. Ważne jest przecież abyśmy wreszcie znaleźli, a nie tylko szukali.


  1. Lies Groenig „Bezdźwięczny głos jednej klaszczącej dłoni.” ISKRY Warszawa 1988, str. 6.
  2. Philip Kapleau „Zen: Świat na zachodzie.” WYDAWNICTWO „PUSTY OBŁOK” Warszawa 1985, str. 173.
  3. Philip Kapleau „Zen: Świat na zachodzie.” WYDAWNICTWO „PUSTY OBŁOK” Warszawa 1985, str. 177.

    1. Halina Ogarek-Czoj „Tonghak Nauka Wschodu.” ISKRY Warszawa 1984
    2. Lies Groenig „Bezdźwięczny głos jednej klaszczącej dłoni.” ISKRY Warszawa 1988
    3. Philip Kapleau „Zen: Świat na zachodzie.” WYDAWNICTWO „PUSTY OBŁOK” Warszawa 1985


©Towarzystwo Polsko - Japońskie, Oddział Wielkopolski

Ta strona używa ciasteczek (cookies) - używanych do statystyki witryny. Oprócz tego z cookies mogą korzystać strony,
do których prowadzą linki umieszczone w serwisie Towarzystwa.
OK, rozumiem